Dlaczego Gruzja?

A wszystko przez książkę "Gaumardżos", którą Bartek przeczytał i stwierdził, że to świetne miejsce na wyjazd plecakowy. Dlaczego? Bo tam się ciągle je, pije i dobrze bawi =) Biesiady nie mają sobie końca, a odbywać mogą się dosłownie wszędzie. Poza tym kraj piękny i jeszcze nie do końca odkryty. Namówił mnie;)
Także tytułując nasz blog, nie mamy wcale na myśli rodzaju tańca, tylko po prostu gruzińską wódkę, która jest jednym z głównych napojów spotykanych na Zakaukaziu.
Pojedziemy, spróbujemy, opowiemy =)

wtorek, 4 września 2012

Do Mesti – piątek 31.08.2012


Wychodząc z naszej kwatery mieliśmy jechać około 2 godzin do kurortu Borjomi ale zdecydowaliśmy się go ominąć. Trochę z braku czasu, trochę z obawy że okaże się typowym postsowieckim dinozaurem. Miejsce mogło być o tyle ciekawe, że z Borjomi pochodzi najbardziej znana woda mineralna o dosyć specyficznym smaku. Trochę słona, trochę śmierdząca, trochę jadąca starą rurą. Bardzo popularna.
Wyznaczyliśmy sobie za cel Mestię, ale nie udało nam się tam dotrzeć. Bo z Vardzi do Akhaltstikhe potem do miejscowości o dźwięcznej nazwie Kutaisi, z Kutaisi do Zugdidi i w Zugdidi już nas zastał wieczór. I dobrze jak się później okalało.
Zdarzyła się też zabawna sytuacja w jednej marszrutce, kierowca zapomniał nas wysadzić w Kutaisi. Zorientował się około 15 km za miejscowością ze mieliśmy tam wysiąść, on jechał do Batumi. A my też trochę jak sieroty, siedzieliśmy i czekaliśmy, myśląc, że może dworzec jest za miastem. I co zrobił szofer? Nie wrócił do Kutaisi tylko zatrzymał marszrutkę z naprzeciwka, zapakował nas tam i opłacił przejazd. Szacun. I tu przełamaliśmy zwyczaj jeżdżenia Fordami Transitami. Do tej pory każda marszrutka była właśnie fordem. Jechaliśmy w końcu Mercedesem J. Droga do Kutaisi była istnym labiryntem pomiędzy krowami i prosiakami, z prędkością oczywiście minimum 100km/h, które zdawały się mieć głęboko w poważaniu pędzące samochody. Potem wieczorem jeszcze czacza  i toasty z właścicielem hostelu i innymi, którzy tam gościli, preludium przed imprezą następnego dnia. 



2 komentarze:

  1. Hej, a Wy w długich spodniach? Pogodometr na blogu pokazuje, że tam upał. Kryjecie ciało przed słońcem? :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Boguś pogodometr jest z Tbilisi, a w górach było dużo zimniej, szczególnie wieczorami i rano, także długie spodnie przydały się częściej niż myśleliśmy..

    OdpowiedzUsuń