W czwartek tuż przed wyjazdem do Vardzi, w Akhaltstikhe
zwiedziliśmy całkiem spory zamek, który powstał w XII wieku, ale odnowiony
został w tym roku w taki sposób, że już nie przypomina średniowiecznej budowli.
Z jednej strony jego forma bardzo nam się podobała, bardzo ciekawe połączenia
architektoniczne, ale wykonane prace restauratorskie sprawiły, że zamek wygląda
na wytwór XXI w.
I znowu w biegu, po szybkim zwiedzaniu, lecimy łapać
marszrutkę do Vardzi. W Vardzi lekkie zaskoczenie. Wszędzie pusto, żadnych
domów, ludzi, tylko góry i skwar z nieba. No to idziemy szukać naszego hostelu,
który okazał się być 3 razy dalej niż było to opisane w przewodniku i na
znakach. W miejscu, gdzie się znajdował, stały 2 autokary turystów, którzy
przyjechali na obiad, w tym jeden z Polakami.
No właśnie, nie
wspomnieliśmy jeszcze, że połowa turystów w Gruzji to Polacy, połowa drugiej
połowy to Izraelczycy, a reszta to wszyscy inni turyści. Dalej nie znamy
przyczyny tego zjawiska.
Ponieważ w planach mieliśmy wyjazd z Vardzi już
następnego dnia rano, to zostało nam już
tylko 3h na zwiedzenie kompleksu Vardzi.
Vardzia, to skalne miasto wybudowane w XII wieku, jako
miasto klasztorne. Na przestrzeni wieków zmieniało swoje funkcje, będąc również
schronieniem dla 20-60 tys. Gruzinów w trakcie najazdów nieprzyjaciela. Dziś
Vardzia ponownie jest miejscem klasztornym zamieszkałym po części przez
mnichów. Kompleks ucierpiał w trakcie trzęsienia ziemi, które zniszczyło sporą
część miasta. Nie mniej jednak całość zrobiła na nas bardzo duże wrażenie.
Kurcze strasznie pędzicie. Ja bym na tą Vardzie poświęcił cały dzień, penetrując wszystkie dziury.
OdpowiedzUsuńPrzypomina mi to bardzo Kapadocję w Turcji.
Rozumiem, że teraz opalanie w Batumi?
Tak, to też moje pierwsze skojarzenie - Kapadocja... która swoją drogą ogromnie mnie urzekła. Hmmm, przydałby się jakiś strajk transportowców po drodze, może byłaby szansa na `przymusowe` dłuższe wczucie się w klimat jednego miejsca ... ;)
UsuńChciałabym zobaczyć jak Bartek wschodzi po tych schodkach w "dziurze" :):)
OdpowiedzUsuńHej Bachorki!
OdpowiedzUsuńNo, to macie tam bardzo romantycznie... Czy Wasz hostel mieścił się w jednej z tych dziur w skale, a te strome schodki w tunelu prowadziły do Waszej "norki-sypialni"? Super zdjęcia. Bawcie się dobrze, ale nie przesadzajcie z czaczą... chyba, że w tańcu. Buziaki.
Mamina
Nie Mamin, mieszkaliśmy w jedynym hostelu (normalnym=) w okolicy, "norki" raczej nie były zachęcające do spania =)
UsuńFaktycznie, jak Kapadocja.
OdpowiedzUsuńNo i niestety, czasem faktycznie trzeba wybierać - zobaczyć więcej miejsc czy dogłębnie poznać tylko kilka.
Fajnie się czyta o Waszych wrażeniach.
Kasiu... zmieściłem się, nie dało razy iść wyprostowanym ale jakoś poszło.
OdpowiedzUsuńSkojarzenie z Kapadojcą jest jak najbardziej trafne, o tym samym pomyślałem jak tam dojechaliśmy.