Dlaczego Gruzja?

A wszystko przez książkę "Gaumardżos", którą Bartek przeczytał i stwierdził, że to świetne miejsce na wyjazd plecakowy. Dlaczego? Bo tam się ciągle je, pije i dobrze bawi =) Biesiady nie mają sobie końca, a odbywać mogą się dosłownie wszędzie. Poza tym kraj piękny i jeszcze nie do końca odkryty. Namówił mnie;)
Także tytułując nasz blog, nie mamy wcale na myśli rodzaju tańca, tylko po prostu gruzińską wódkę, która jest jednym z głównych napojów spotykanych na Zakaukaziu.
Pojedziemy, spróbujemy, opowiemy =)

sobota, 1 września 2012

Vardzia - czwartek 30.08.2012


W czwartek tuż przed wyjazdem do Vardzi, w Akhaltstikhe zwiedziliśmy całkiem spory zamek, który powstał w XII wieku, ale odnowiony został w tym roku w taki sposób, że już nie przypomina średniowiecznej budowli. Z jednej strony jego forma bardzo nam się podobała, bardzo ciekawe połączenia architektoniczne, ale wykonane prace restauratorskie sprawiły, że zamek wygląda na wytwór XXI w.



I znowu w biegu, po szybkim zwiedzaniu, lecimy łapać marszrutkę do Vardzi. W Vardzi lekkie zaskoczenie. Wszędzie pusto, żadnych domów, ludzi, tylko góry i skwar z nieba. No to idziemy szukać naszego hostelu, który okazał się być 3 razy dalej niż było to opisane w przewodniku i na znakach. W miejscu, gdzie się znajdował, stały 2 autokary turystów, którzy przyjechali na obiad, w tym jeden z Polakami.
 No właśnie, nie wspomnieliśmy jeszcze, że połowa turystów w Gruzji to Polacy, połowa drugiej połowy to Izraelczycy, a reszta to wszyscy inni turyści. Dalej nie znamy przyczyny tego zjawiska.
Ponieważ w planach mieliśmy wyjazd z Vardzi już następnego dnia rano,  to zostało nam już tylko 3h na zwiedzenie kompleksu Vardzi.
Vardzia, to skalne miasto wybudowane w XII wieku, jako miasto klasztorne. Na przestrzeni wieków zmieniało swoje funkcje, będąc również schronieniem dla 20-60 tys. Gruzinów w trakcie najazdów nieprzyjaciela. Dziś Vardzia ponownie jest miejscem klasztornym zamieszkałym po części przez mnichów. Kompleks ucierpiał w trakcie trzęsienia ziemi, które zniszczyło sporą część miasta. Nie mniej jednak całość zrobiła na nas bardzo duże wrażenie. 













7 komentarzy:

  1. Kurcze strasznie pędzicie. Ja bym na tą Vardzie poświęcił cały dzień, penetrując wszystkie dziury.
    Przypomina mi to bardzo Kapadocję w Turcji.

    Rozumiem, że teraz opalanie w Batumi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to też moje pierwsze skojarzenie - Kapadocja... która swoją drogą ogromnie mnie urzekła. Hmmm, przydałby się jakiś strajk transportowców po drodze, może byłaby szansa na `przymusowe` dłuższe wczucie się w klimat jednego miejsca ... ;)

      Usuń
  2. Chciałabym zobaczyć jak Bartek wschodzi po tych schodkach w "dziurze" :):)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej Bachorki!
    No, to macie tam bardzo romantycznie... Czy Wasz hostel mieścił się w jednej z tych dziur w skale, a te strome schodki w tunelu prowadziły do Waszej "norki-sypialni"? Super zdjęcia. Bawcie się dobrze, ale nie przesadzajcie z czaczą... chyba, że w tańcu. Buziaki.
    Mamina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Mamin, mieszkaliśmy w jedynym hostelu (normalnym=) w okolicy, "norki" raczej nie były zachęcające do spania =)

      Usuń
  4. Faktycznie, jak Kapadocja.
    No i niestety, czasem faktycznie trzeba wybierać - zobaczyć więcej miejsc czy dogłębnie poznać tylko kilka.
    Fajnie się czyta o Waszych wrażeniach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasiu... zmieściłem się, nie dało razy iść wyprostowanym ale jakoś poszło.
    Skojarzenie z Kapadojcą jest jak najbardziej trafne, o tym samym pomyślałem jak tam dojechaliśmy.

    OdpowiedzUsuń