Dlaczego Gruzja?

A wszystko przez książkę "Gaumardżos", którą Bartek przeczytał i stwierdził, że to świetne miejsce na wyjazd plecakowy. Dlaczego? Bo tam się ciągle je, pije i dobrze bawi =) Biesiady nie mają sobie końca, a odbywać mogą się dosłownie wszędzie. Poza tym kraj piękny i jeszcze nie do końca odkryty. Namówił mnie;)
Także tytułując nasz blog, nie mamy wcale na myśli rodzaju tańca, tylko po prostu gruzińską wódkę, która jest jednym z głównych napojów spotykanych na Zakaukaziu.
Pojedziemy, spróbujemy, opowiemy =)

wtorek, 28 sierpnia 2012

Tbilisi – sobota 25.08.2012


Idziemy do hostelu (polecanego w przewodniku Lonley Planet,tzw. Lonku), położonego na Starym Mieście i zaliczanym do niezbyt tanich..Po przejściu wielu robót ulicznych trafiamy na ulicę naszego hostelu, po obu stronach same rudery, więc szukamy czegoś trochę epszego i przede wszystkim opisanego jako hostel. Żadnej informacji. Po adresie w końcu trafiamy..trochę nie wierzymy własnym oczom, bo nasz hostel to waląca się rudera z wybitymi oknami, za którą mamy zapłacić bagatela 140 zł za pokój! Wchodzimy po skrawkach schodów i to co widzimy nas miło zaskakuje. Wita nas miły pan, mówiący płynnie po angielsku, dostajemy bardzo ładny pokój z klimatyzacją, której jednak nie włączamy, bo mamy jej już dość po samolocie i nie tylko.  Do dyspozycji mamy niezłą łazienkę i kuchnię.
Zostawiliśmy plecaki i poszliśmy na chwile na piwo, czekać na pokój
Po 3h snu, Bartek odmówił wstania z łóżka z powodu choroby, więc poszłam zwiedzać sama. Skierowałam się do części miasta ze starymi walącymi się kamienicami. Ola pewnie więcej powiedziałaby o architekturze, na moje oko: trochę klasycyzmu, baroku, sporo elementów arabskich no i oczywiście ni z gruszki ni z pietruszki monumentalne, posowieckie twory. Natomiast wszędzie zachwyciły mnie zdobione ręcznie balkony, drzwi i kraty okienne. Wieczorem Bartek odzyskał siły i poszliśmy na kolację do knajpy poleconej przez Gita hostelmana. Zamówiliśmy typowe gruzińskie pierogi jedzone palcami i wreszcie spróbowaliśmy gruzińską czaczę i wino.




4 komentarze: